MÓJ BRAT lt22 To, o czym chcę napisać, wydarzyło się 5 lat temu. Miałem wtedy 16 lat, pstro w głowie i całkiem inne spojrzenie na życie i wiele spraw. Główny wpływ na moje życie miał brat Marcin, starszy ode mnie 10 lat. Uwielbiałem go za, to kim był, za to, że spędzał ze mną każdą wolną chwilę i za to, że był dla mnie prawie jak rodzice. Ci częściej traktowali mnie jak powietrze, gdyż tak byli pochłonięci swoją pracą. Oboje mają swoje firmy i wierzą, że pieniądze zastąpią choćby krótką rozmowę. Dobrze, że miałem brata, który w miarę swoich możliwości starał się mi pomagać. W wolnych (ode mnie) chwilach Marcin spotykał się ze swoim kumplem Pawłem, którego jakoś nigdy nie miałem możliwości poznać bliżej. Czasami spędzali razem tyle czasu, że śmiałem się z nich, że są jak dwa pedały. Marcin powtarzał wtedy: - Pamiętaj, że gej to taki sam człowiek jak ja i ty, a nazywając go pedałem, tylko go obrażasz. Wzruszałem wtedy ramionami i wracałem do swoich zajęć. Marcina podziwiałem również za sposób, w jaki się ubierał. Gdy nie było go w domu, przeglądałem jego szafę, co zawsze go denerwowało (raz nawet za to dostałem), zastanawiając się, jakbym wyglądał w jego ciuchach. Pewnego dnia, w czasie mojego szperania w szafie brata, usłyszałem, jak Marcin wchodzi do domu razem z Pawłem. Drzwi do jego pokoju były blisko drzwi wejściowych, więc żeby uniknąć kazania, czym prędzej schowałem się w szafie i przymknąłem drzwiczki. Oni weszli do pokoju, całkiem nieświadomi mojej obecności. Marcin, uśmiechając się do Pawła, powiedział: - Jesteśmy sami. Więc może wykorzystamy tę sytuację? - i pocałował Pawła. Gdy to zobaczyłem, szczęka opadała mi tak nisko, że myślałem, że nigdy nie wróci na swoje miejsce. Całowali się coraz namiętniej, zdejmując z siebie ubrania. Ich ręce wzajemnie błądziły po swoich ciałach. W końcu Paweł zaczął zjeżdżać swoją głową coraz niżej. Pieścił ustami sutki i brzuch Marcina, aż w końcu wziął do ust jego penisa. Odwróciłem wtedy głowę, słysząc tylko ich coraz głośniejsze jęki i jedną myśl: ";Przecież Marcin nie może być pedałem...! Nie on, to przecież mój brat...!" Siedziałem w szafie tak długo, aż oni obaj usnęli, wzajemnie wyczerpani sobą. Wymknąłem się wtedy po cichu do kuchni. Nie umiałem pozbierać myśli. To, co zobaczyłem... Gdy po jakimś czasie wyszli... - Nie słyszałem, kiedy wróciłeś - powiedział Marcin. - Bo macie włączony telewizor, czy coś... - odpowiedziałem udając, że niczego nie widziałem. - Film oglądaliśmy - odpowiedział Marcin. ";W żywe oczy kłamiesz, debilu" - pomyślałem, ale stwierdziłem, że nic nie będę mówił o tym, czego byłem świadkiem. Niech nie wie, że ja wiem... Przez kolejne tygodnie chodziłem jak struty. Nie mogłem uwierzyć w to, że mój brat jest gejem. Przecież u mnie w domu wszyscy są heteroseksualni, to dlaczego z moim Marcinem miałoby być inaczej? Kiedyś zebrałem się na odwagę i postanowiłem, że z nim porozmawiam. Poszedłem do niego i nieco wystraszony, gniewnym tonem opowiedziałem mu o tym, że wiem, że widziałem, że siedziałem wtedy w szafie... I że co on sobie myśli! Myślałem, że dostanę od niego w twarz! źe za chwilę zmiecie mnie z powierzchni ziemi! Już byłem na to przygotowany! Ale nic takiego się nie stało. Marcin spojrzał mi prosto w oczy i spokojnym tonem powiedział: - Kocham Pawła i jestem z nim szczęśliwy... Mam nadzieję, że to zrozumiesz. Przynajmniej chciałbym, żebyś spróbował zrozumieć. Nie jesteś już dzieckiem... To ja nie wytrzymałem. Uderzyłem go w twarz i wybuchłem: - Co ty, kurwa, gadasz! - krzyczałem. - Jak mam zrozumieć? Co zrozumieć, że jesteś pedałem? Myślisz, że tak po prostu mam się z tym pogodzić? Może jeszcze zaakceptować go, tego twojego chłopaka? Weź mnie nie rozśmieszaj! I trzymaj się ode mnie z daleka! - wyciągnąłem w jego stronę wskazujący palec, gestem odrazy, gestem pogardy! I jego spokojna odpowiedź: - Myślałem, wierzyłem... że jesteś naprawdę inteligentny. Ale widzę, że się myliłem... Nie słuchałem. Uciekłem z jego pokoju, trzaskając drzwiami. Wyszedłem z domu. Poszedłem się przejść. Do parku. Byłem kompletnie skołowany. Więc mój brat naprawdę jest gejem... Ta myśl bez przerwy krążyła mi po głowie. Siedziałem na ławce kilka godzin, zastanawiając się, jak on mógł mi to zrobić, swojemu ukochanemu bratu...! W pewnym momencie zobaczyłem chłopaka i dziewczynę idących przez park. Trzymali się za ręce. Zacząłem się wtedy zastanawiać, czym miłość między dwoma mężczyznami różni się od tej między mężczyzną i kobietą. Myślałem o tym długo i nie mogłem znaleźć żadnej różnicy. Bo wciąż dochodziłem do wniosku, że... to jest to samo uczucie łączące ludzi, które daje im szczęście! Mimo to nie potrafiłem zrozumieć Marcina. Wreszcie, zupełnie skołatany, postanowiłem wrócić do domu. źeby jeszcze raz porozmawiać z bratem... jeśli jeszcze będzie chciał ze mną rozmawiać... Było już późno, ale rodziców nadal nie było w domu. Pewnie znowu jakaś ważna kolacja biznesowa - myślałem złośliwie. No tak, biznes to ich całe życie i on jest ważniejszy niż ich własne dzieci! Gdyby... to może z Marcinem też byłoby inaczej? Zatrzymałem się pod drzwiami jego pokoju. Nie miałem odwagi wejść. Musiałem zebrać wszystkie swoje siły. Wreszcie zapukałem. Nie czekając na jego odpowiedź-zaproszenie, wszedłem. Marcin spojrzał na mnie zaskoczony. Oczy miał zaczerwienione. Chciał się odwrócić ode mnie. Płakał. Podszedłem do niego i chwyciłem go mocno za rękę. - Marcin... przepraszam, ja... ja nie chciałem... a on powiedział: - W porządku - odpowiedział cicho. - Jestem naprawdę szczęśliwy z Pawłem. Ciebie też kocham. Starałem się choć trochę zastąpić ci rodziców, którzy nawet nie zauważają, że dorastasz, że się zmieniasz. Jak ze mną... Też nie zauważyli... Skoro mój związek z Pawłem sprawia ci taki ból, to się z nim rozstanę... Zatkało mnie. Przez chwilę nie wiedziałem, co powiedzieć... - Nie... - odezwałem się w końcu. - Jeśli jesteś z nim szczęśliwy, to niech będzie tak, jak jest... To ja... Tak, to ja jestem tym pierdolonym egoistą, który myśli tylko o sobie i nie widzi, że inni też mają uczucia. Mimo że poświęcałeś mi tyle swojego czasu, nie potrafiłem zrozumieć twojej odmienności, która daje ci szczęście. Nie powiem, że rozumiem ją już teraz, ale... postaram się to zrozumieć. W końcu cały czas mnie uczyłeś, że życie to pasmo wyzwań... Zaakceptowanie twojego związku z Pawłem jest jednym z nich i chcę temu sprostać. Marcin patrzył na mnie jak... Jak nie wiem, kto i nie wiem na kogo. Ten wzrok pamiętam do dziś. - Dziękuję - powiedział wreszcie i po prostu mnie przytulił. Jak kiedyś, jak jeszcze wczoraj. - Mam tylko jedną prośbę - rzekłem cicho, wtulony w jego ramiona. - Jaką? - Chciałbym go wreszcie bliżej poznać, tego Pawła... Był u nas już tyle razy, a jakoś nigdy nie było ku temu okazji... Dziś jestem 5 lat starszy od tamtej chwili i bardziej doświadczony. Ale tę swoją odkrywczą myśl z parku wciąż pamiętam. Tak naprawdę zrozumiałem ją dopiero po jakimś czasie. Tak: miłość dwóch gejów niczym się nie różni od miłości między mężczyzną a kobietą. To pomogło mi zaakceptować związek brata z Pawłem. Sam też znalazłem swoją miłość. To urocza, uśmiechnięta blondynka, Agnieszka, która ma tysiąc szalonych pomysłów na minutę. Trochę bałem się tego, jak zareaguje, gdy dowie się, że mój brat... Podzieliłem się z nim swoimi wątpliwościami. Wtedy powiedział: - Jeśli jest tak samo mądra jak ty, a wierzę, że tak - zrozumie... Tymczasem to ona nas zaskoczyła. Spojrzała na zakłopotanego Marcina, który jak wyroku oczekiwał jej słów, pewnie przygotowany na każdą okoliczność, gdy ona wesoło powiedziała: - Szkoda... Myślałam, że namówię was kiedyś na seks we trójkę - i uśmiechnęła się serdecznie. Agnieszka okazała się tak tolerancyjna, że mogłaby swoją tolerancją obdarzyć moich rodziców. Ci, gdy wreszcie dowiedzieli się, że Marcin jest gejem... wyrzucili go z domu! Do dziś uważają, że postąpili słusznie! I - że teraz mają tylko jedno dziecko, jednego syna - mnie. Nie wiedzą, że się mylą. Marcin z Pawłem zamieszkali w Poznaniu. Obaj pracowali, obaj mieli odłożone trochę grosza. Po jakimś czasie kupili sobie mieszkanie. Myślą o budowie własnego domu. Często u niech bywałem, a teraz u nich zamieszkałem. Zacząłem studia na UAMie. Rodzice nie byli zadowoleni z tego powodu. Chcieli kupić mi własne mieszkanie, pokazać - na złość Marcinowi - że gdyby był ";inny", to... Odpowiedziałem, że wolę mieszkać z bratem, który zawsze poświęcał mi więcej czasu niż oni razem wzięci, że to on mi ich zastępował przez tamte wszystkie lata. Fajne mieli miny, gdy to usłyszeli, ale i tak niczego nie zrozumieli i nie zmienili swojego postępowania. Dla nich firma nadal jest najważniejsza. Paweł okazał się naprawdę cudownym człowiekiem i jeszcze lepszym kucharzem. Mówiłem już Agnieszce, że będzie musiała się nauczyć od niego gotować, jeśli chce myśleć o pierścionku zaręczynowym. Pijąc piwo z Pawłem i słuchając jego opowiadań, człowiek śmieje się tak, że brzuch boli bardziej niż po porządnym, najbardziej forsownym treningu. Do tego obaj uwielbiamy piosenkarkę P!NK... Czasami zamykam się z Pawłem w jednym pokoju i rozmawiam z nim o sprawach, o których nie mogę pogadać z bratem lub z dziewczyną, nie wspominając już o rodzicach. Wtedy Marcin zagląda do nas, mówiąc: - Wiecie co chłopaki, sprawdzam po prostu, czy sobie czasem nie figlujecie - i zaraz chowa głowę, bo kiedyś za to oberwał latającym kapciem. - Dowiedziałbyś się o tym pierwszy! - odpowiadam mu wtedy. - Wiem... A ja po prostu zamknąłbym się w szafie i sobie popatrzył... Dzisiaj, mając 21 lat i te wszystkie przeżycia za sobą, nie nazwę żadnego geja pedałem. Homoseksualista jest takim samym człowiekiem jak ja, a ludzi nie należy obrażać - tak nauczył mnie brat. Wstydzę się, że musiałem przejść to wszystko, żeby zaakceptować homoseksualizm. I wstydzę się za własnych rodziców. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy żyć w świecie, gdzie nikt nie będzie oceniał ludzi po tym, kogo kochają i z kim idą do łóżka... Dziękuję Ci, Marcinie. To dzięki tobie jestem tym, kim jestem. Kocham Cię. I promise I'll be better by P!NK lt22 Za tydzień: sidus, Zwykły niezwykły