Dobra zmiana w Ministerstwie Rozwoju. Ktoś mógłby pomyśleć, że resort wicepremiera Mateusza Morawieckiego zajmować się będzie wspieraniem szeroko pojętej przedsiębiorczości i absorbowaniem funduszy unijnych. Ale rozwój ekonomiczny to za mało. Jeśli chcemy prawdziwego rozwoju, a nie tylko imitacyjnego, to musimy postawić również na rozwój moralny. Pewnie właśnie dlatego w Ministerstwie Rozwoju odbyła się galawręczenia nagród „Prawda-Krzyż-Wyzwolenie”. Statuetki wręczono po raz pierwszy, otrzymały je osoby i instytucje realizujące idee księdza Franciszka Blachnickiego, założyciela Oazy. Następnym razem, gdy będziecie chcieli czegoś od Ministerstwa Rozwoju, zastanówcie się najpierw, czy realizujecie idee jakiegoś księdza. Bo jeśli nie, to nie wiem, czy rzeczywiście zależy wam na rozwoju Polski, czy jej wyzysku i demoralizacji.

Za „wprowadzenie w życie narodu Katolickiej Nauki Społecznej Kościoła” wyróżniona została premier Beata Szydło. Radio Maryja została odznaczone za „wieloletnie wspieranie idei Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. Nie mogło też oczywiście zabraknąć nagrody dla „już prawie że błogosławionego” profesora Bogdan Chazan. Za „niezłomną obronę życia nienarodzonych” oraz zmuszanie matek do rodzenia, a dzieci do cierpienia. Choć nie wiem, czy o tym wspomnieli. Najbardziej jednak podoba mi się nagroda dla lubelskiego ośrodka Odwaga, zajmującego się leczeniem homoseksualizmu. Bardzo odważnie, zważywszy że tzw. terapia konwersyjna to bzdura, a w środowisku naukowym panuje pełny konsensus, że takie praktyki są nieskuteczne, szkodliwe i sprzeczne z etyką terapeutyczną. Jednak gdzie naukowiec nie da rady, tam katolika pośle. Wiara czyni cuda. A przynajmniej potrafi robić wodę z mózgu. Co zresztą też jest naukowo udowodnione. Tym się właśnie zajmują księża i terapeuci w lubelskim ośrodku, więc nie wątpliwie należy im się jakaś statuetka. Ale powinna to być raczej nagroda Darwina.

Twórca terapii konwersyjnej Richard Cohen, lubiany i szanowany w Polsce amerykański psychoterapeuta, twierdzi, że jest byłym homoseksualistą, a także, że dzięki jego terapii można zmienić orientację z homoseksualnej na heteroseksualną. Wypowiadając się w Sejmie RP mówił: „homoseksualizm zawsze jest symptomem niewyleczonych ran z dzieciństwa i niezaspokojonej potrzeby miłości”. Co prawda nauka ma tutaj inne zdanie. American Counseling Association wyrzuciło Cohena za wielokrotne naruszenie etyki. Nie przyjęłoby go nawet Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, które podpisało się pod twierdzeniem: „Propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi dla osób poddawanych tego typu oddziaływaniom”. Ale katolicy wierzą w nawet dziwniejsze rzeczy i żadna nauka nie będzie im mówić, że nie. A że przy okazji niszczą ludzi? Cóż, krucjaty krzyżowe rzadko mogą się obyć bez ofiar.

Odwaga chwali się na swojej stronie, że „proponuje pomoc duchową i terapeutyczną osobom o niechcianych skłonnościach homoseksualnych oraz ich rodzinom”. Co prawda, czytając zamieszczone na stronie świadectwa, odnoszę wrażenie, że bardziej pomaga homofobicznym rodzinom i innym bliskim, którzy nie potrafią zaakceptować w rodzinie geja czy lesbijki. Poza relacjami rodziców, znajdujemy też świadectwo Krzysztofa i Kamili, którym udało się stworzyć małżeństwo i spłodzić dzieci. „Jezus zwyciężył świat. Alleluja!”, kończy swojej wspomnienie Krzysztof, a ja się jednak trochę o niego martwię, bo zastanawiam się, na jak długo Jezus może zwyciężać świat. Ostatecznie już nawet papież Franciszek coraz cieplej się wypowiada o homoseksualistach. Społeczne nauki Kościoła nie są aż tak niezmienne, za jakie lubią uchodzić. Niewykluczone, że wraz z odpływem wiernych, Kościół zdecyduje się jednak sięgnąć po tych wyznawców, których aktualnie tak skutecznie zniechęca, odrzuca, a nierzadko wręcz prześladuje ze względu na ich orientację seksualną. Co wtedy zrobi Odwaga i Krzysztof z dwójką dzieci i żoną, gdy jednak przekona się, że to, co mu tyle lat wmawiali w ośrodku, to ściema? Co, jeśli sam się o tym za jakiś czas przekona?

Jednak pewnie jeszcze zanim się to stanie, Polska zostanie wyrzucona z UE. Ostatecznie, w ilu krajach w Ministerstwach Rozwoju wręcza się nagrody za leczenie homoseksualizmu? Obawiam się, że w żadnym. Nasi europarlamentarzyści mogą sobie głosować przeciwko rezolucji ws. ochrony przed dyskryminacją, ale w UE nie ma zgody na dyskryminację ludzi z powodu ich orientacji seksualnej, więc jeśli nam się to nie podoba, to chyba musimy się zapisać do Unii Rosyjskiej. Co prawda trochę dziwi mnie wstrzymanie się od głosu takich obrońców praw człowieka jak Michał Boni, Jerzy Buzek, Danuta Hübner (po burzy w mediach zmieniła decyzję), Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Barbara Kudrycka czy Róża Thun, ale pewnie boją się, że ksiądz ich nie wpuści do kościoła, gdyby zagłosowali za. Prawa księdza w Polsce są ciągle prawami człowieka. Podobnie zresztą polski Episkopat jest mądrzejszy od papieża, więc nie zdziwię się, jeśli zdecyduje się na jakąś schizmę, gdyby Watykan okazał się zbyt postępowy. Póki co jednak homofobia w Kościele trzyma się mocno, co świetnie pokazuje przejmująca książka Krzysztofa Charamsy Kamień węgielny. Mój bunt przeciw hipokryzji Kościoła, która pod koniec kwietnia ukaże się nakładem naszego wydawnictwa.

Otwierający uroczystość minister Henryk Kowalczyk podkreślał, że „powinno być czymś normalnym, że tego typu gale odbywają się w rządowych gmachach. Instytucje rządowe służą dobru, a Ruch Światło-Życie jest samym dobrem”. Co prawda minister chyba nie bardzo uważał na religii, tudzież przy innych wizytach w kościołach. Samym dobrem jest tylko Bóg. Ludzie są grzeszni, podobnie tworzone przez nich instytucje. Jeśli jednak minister uważa, że ośrodek Odwaga, to samo dobro, a instytucje rządowe mają służyć dobru, to czy nie powinny robić tego bardziej aktywnie? Organizacja gali, to trochę za mało. Może jakieś dotacje dla firm leczących z homoseksualizmu? Ostatecznie nic nie działa tak dobrze, jak wolny rynek, zasilany publicznymi pieniędzmi. Jestem pewien, że dzięki wsparciu funduszy unijnych nasi biznesmeni chętnie zajmą się także tą działką. Trzeba będzie, co prawda, trochę nakłamać przy ich przyznawaniu, bo UE na leczenie homoseksualizmu nie da. Ale może wystarczy napisać, skrótowo, że chodzi o wsparcie psychologiczne dla Polaków? Na taki cel UE pewnie da z pocałowaniem ręki, bo chyba już tam zauważyli, że nawet najwybitniejsi przedstawiciele naszego narodu bywają odrobinę psychicznie niestabilni. I pilnie jest im potrzebna pomoc.

JAŚ KAPELA

Źródło