Michał Opaliński, znany z serialu "Pierwsza miłość", przyznaje w rozmowie z "Repliką", że w karierze zdarzyło mu się nie dostać roli z powodu orientacji seksualnej.

- To się odbywa na dużo subtelniejszym poziomie, np. słyszę, że jestem aktorem specyficznym. I co mam odpowiedzieć? To znaczy jakim? Gejem? - opowiada Opaliński. - Ale mnie to nie obchodzi, na coś takiego odpowiadam: super, jestem specyficzny, mam inną wrażliwość, mogę zagrać role, których nikt inny nie zagra. To jest ciekawsze w teatrze, szczególnie w obecnych czasach. (...) Jak można być aktorem, który udaje, że jest kimś innym, kiedy na sobie, swoim ciele, emocjonalności i wrażliwości buduje role!

Michał Opaliński występuje na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu. Fanom seriali znany jest w "Pierwszej miłości", "Fali zbrodni" i "Klanu". Na dużym ekranie można go było zobaczyć w "80 milionach". Aktor wyznaje, że praca na planie filmowym wiąże się z dyskomfortem.

- (...) Czuję, że to może być problem. Nie znaczy, że wchodzę i mówię "jestem gejem", ale wyczuwam jakieś napięcie, brak swobody, w każdej chwili może paść homofobiczny dowcip. To się pewnie zmienia, jak pracujesz dłużej, wtedy poznajesz ekipę, nawiązujesz jakąś relację.

Aktor przyznaje, że o jego orientacji od dawna wie zarówno jego rodzina, jak i koledzy i koleżanki z teatru.

- Przez to, że mam postawę otwartą, też jestem tak traktowany - tłumaczy.

Opaliński rozumie jednak, dlaczego aktorzy boją przyznawać się do swojego homoseksualizmu.

- Znam wielu sławnych gejów, którzy do tej pory nie powiedzieli o sobie i nie powiedzą nigdy, bo boją się, że to będzie wpływało na ich karierę - mówi. - Niewielka liczba coming outów wśród aktorów głównie z tego wynika (...).