Zanim ktokolwiek zacznie znowu odgrzewać stare kotlety, kurwa, że bi to "etap w drodze do bycia gejem", że "robi to dla uwagi", że "żadna kobieta nie chce faceta bi", bo tego słuchałem od czterdziestu lat i jeszcze nikt mi nie podał dowodu, usiądźmy chwilę i sprawdźmy co mówią liczby. Nie czyjaś ciotka na Wigilii. Liczby. YouGov przepytał prawie 6 tysięcy Brytyjczyków, dokładnie 5983, koniec marca tego roku. To nie jest sonda na trzydziestu osobach z Twittera, na czymś takim można się oprzeć. Wynik ogólny: 48 procent ma pozytywny obraz bi mężczyzn, 8 procent negatywny, reszta gdzieś pomiędzy. Czyli jeśli komuś się wydaje, że społeczeństwo patrzy na bi gościa krzywo z automatu, to realnie krzywo patrzy góra co dwunasta osoba. Niby postęp. Niby. Bo randkowanie to zupełnie inna bajka, i tu robi się mniej różowo. Osiemdziesiąt dwa procent bi kobiet zadeklarowało, że umówiłoby się z bi mężczyzną, tylko dziesięć procent odmówiło. Dobra, to by się zgadzało z tym co wiem z własnego środowiska od lat. Ale wśród hetero kobiet dziewiętnaście procent powiedziało że umówiłyby się z bi facetem, a sześćdziesiąt sześć procent odmówiło wprost. I to mimo że czterdzieści sześć procent hetero kobiet deklaruje, że w ogóle ma pozytywny stosunek do bi mężczyzn. No i tu macie całą hipokryzję social mediów w jednym zestawieniu liczb: lubić coś w teorii i chcieć z tym iść na randkę to są dwie zupełnie różne deklaracje, i druga jest droższa. A w drugą stronę? Hetero mężczyźni wobec bi kobiet są wyraźnie mniej zjeżeni: pięćdziesiąt trzy procent umówiłoby się z bi kobietą, trzydzieści pięć nie. Różnica między dziewiętnastoma procentami a pięćdziesięcioma trzema mówi wszystko. To nie jest ogólna alergia na słowo "biseksualny". To jest coś, co uderza mocniej właśnie w facetów. Zawsze tak było, w moim życiu też, bi mężczyzna budzi więcej podejrzeń niż bi kobieta, bo męska seksualność ma być w tej kulturze jednoznaczna albo nie ma jej wcale. Zapytali tych co odmówili, czemu. Najwięcej, szesnaście procent kobiet i dziewiętnaście procent mężczyzn, powiedziało "taka mam preferencję, nie muszę się tłumaczyć", co jest w sumie fair, chociaż ciekawe skąd ta preferencja akurat tu się bierze. Zaraz za tym strach przed zdradą albo że partner nie zaspokoi potrzeb, siedemnaście procent kobiet, szesnaście mężczyzn, czyli dokładnie ten mit o bi jako niewiernych z natury, który słyszę od czasów kiedy jeszcze nie było internetu żeby go szybko obalić liczbami. Dziewięć procent hetero kobiet przyznało wprost dyskomfort albo obrzydzenie wobec faceta, który miał coś z mężczyznami, a dziesięć procent hetero mężczyzn nazwało biseksualność po prostu złą, religijnie albo moralnie. Reszta to już detale: dwa do pięciu procent kojarzy bi automatycznie z poliamorią, dwa procent uważa że to "właściwie geje", jeden procent myli bi z trans. I starsi respondenci, nieważne hetero czy gej czy lesbijka, są generalnie mniej skłonni randkować z osobą bi niż młodsi. Pokoleniowe. Zawsze jest pokoleniowe. Ten sam YouGov, koniec czerwca, zmierzył że siedemdziesiąt sześć procent dorosłych Brytyjczyków popiera małżeństwa jednopłciowe. Zestawcie to sobie z dziewiętnastoma procentami hetero kobiet gotowych randkować z bi facetem. "Popieram wasze prawa" i "umówiłbym się z wami" to dwie zupełnie różne deklaracje, jedna jest tania jak barszcz, druga kosztuje. Zapamiętajcie to, zanim ktoś wam znowu powie że "przecież już wszyscy was akceptują". Jeszcze jedno, bo to ważne i rzadko się o tym mówi głośno: bi to nie to samo co "DL", down low, czyli facet który na zewnątrz gra hetero a z mężczyznami sypia w tajemnicy, często kosztem partnerki, która o niczym nie wie. Bi facet mówi wprost kim jest. DL facet buduje kłamstwo, czasem całe życie. Wrzucanie tego do jednego worka krzywdzi tych pierwszych, i sam widziałem przez te wszystkie lata jak bardzo. A na koniec liczba, która mnie samego zatrzymała na chwilę: według badania University of Portland Oregon z 2024 roku, dziewięć i sześć dziesiątych procent dorosłych respondentów zidentyfikowało się jako biseksualni. W badaniach z lat 1989 do 1994 było to trzy i jedna dziesiąta procent. Potrojenie. Nie dlatego że nagle "przybyło" bi ludzi, tylko dlatego że dziś więcej z nich ma przestrzeń żeby to powiedzieć na głos, a nie chować się za "hetero, ale czasami...". Czterdzieści lat temu tej przestrzeni nie było praktycznie wcale. Nie ma tu happy endu w stylu problem rozwiązany. Sześćdziesiąt sześć procent hetero kobiet wciąż odrzuca bi facetów na starcie, randkowa rzeczywistość zostaje twarda jak była. Ale widoczność robi swoje, powolutku, po kawałku. I mit "żadna kobieta cię nie zechce" po prostu nie trzyma się kupy w zderzeniu z liczbami od samych bi kobiet, osiemdziesiąt dwa procent, kurwa, zapamiętajcie tę liczbę na następną Wigilię. Źródła: Queerty, "Are attitudes toward bi guys finally changing? The latest data tells a nuanced story", Alex Gonzalez, 22.09.2026; PinkNews, "Straight women less willing to date bisexual men than men are bi women, says data", Jack Wetherill, 23.09.2026 — dane: YouGov (UK, badanie na 5983 osobach, marzec 2026 + tracker 29.06.2026), University of Portland Oregon (2024).