Autor to psycholog, psychoterapeuta ericksonowski. Tekst powstał w ramach przygotowań do warsztatu „Praca z seksualnością i tożsamością w stanach rozszerzonej świadomości” organizowanego przez Instytut Holomind. Z mojego wieloletniego doświadczenia pracy w gabinecie – zwłaszcza z osobami z mniejszości, osobami wykluczanymi czy mierzącymi się z potężnym dysonansem między tym, kim „powinny” być, a tym, kim czują się w głębi duszy – wynika jedna, kluczowa prawda: nie da się leczyć ludzkiej psychiki, ignorując jej relację z ciałem, pożądaniem i płcią. Dlatego wspólnie z Instytutem Holomind postanowiliśmy stworzyć przestrzeń, by pochylić się nad tym, co wydarza się, gdy pod wpływem głębokiego transu lub substancji psychodelicznych, sztywne gorsety naszych tożsamości zaczynają pękać. Rozpad Ego i Płynność Tożsamości Nasze codzienne poczucie „Ja” – to, jak się definiujemy, z kim się identyfikujemy, jakich ról społecznych się trzymamy – jest w dużej mierze podtrzymywane przez Sieć Wzbudzeń Podstawowych (DMN – Default Mode Network). To tam zapisane są nasze skrypty: „jestem mężczyzną, który nie płacze”, „jestem kobietą, która musi zadowalać innych”, „moje pożądanie jest grzechem”, „muszę zasłużyć na miłość”. Klasyczne psychodeliki (takie jak psylocybina czy LSD), a także głębokie stany transowe, potrafią na kilka godzin niemal całkowicie wyciszyć aktywność DMN. W żargonie klinicznym nazywamy to rozpadem ego (ego dissolution). Z perspektywy ericksonowskiej to jednak coś znacznie cenniejszego – to powrót do źródła, gdzie tożsamość nie jest już sztywnym monolitem, ale staje się płynnym, żywym procesem. Podczas podróży w SRŚ klienci nierzadko doświadczają kontaktu z wypartymi częściami siebie. Dla układu nerwowego, który przez dekady wydatkował ogromne ilości energii na tłumienie pewnych części siebie (na utrzymanie ich w Jungowskim „Cieniu”), takie doświadczenie bywa przerażające, ale jednocześnie niesie ogromny potencjał wyzwolenia. Przykład z praktyki integracyjnej: Wyobraźmy sobie klienta – nazwijmy go Tomaszem. Na co dzień to prezes dużej firmy, zamknięty w niezwykle sztywnym, patriarchalnym gorsecie ról i oczekiwań. Trafia do gabinetu na sesję integracji po uczestnictwie w zagranicznym odosobnieniu. Zmieszany i lekko przerażony opowiada, że podczas szczytowego momentu doświadczenia przestał czuć się mężczyzną – poczuł się płynną energią, a następnie doświadczył spotkania ze swoją głęboko wrażliwą, niemal matczyną częścią siebie. Tradycyjna psychoterapia mogłaby zacząć to analizować lub sprowadzać do relacji z matką. W podejściu ericksonowskim nie patologizujemy tego doświadczenia. Stosujemy utylizację. Pytamy Tomasza: "Gdyby ta płynna, opiekuńcza energia, którą spotkałeś, miała wlać się w Twoje codzienne, bardzo twarde, korporacyjne życie... co mogłaby tam nawilżyć? Kogo mogłaby w Tobie otoczyć opieką?" Pomagamy mu zintegrować tę "wypartą kobiecość" jako potężny zasób do zapobiegania wypaleniu zawodowemu, a nie traktujemy jej jako zagrożenia dla jego męskości. Eros, Wstyd i Świętość Ciała Jeszcze większym tabu w dyskusjach o integracji psychodelicznej jest seksualność. Często zapominamy, że Eros to nie tylko akt fizyczny. W rozumieniu na przykład psychoanalitycznym to uniwersalna, twórcza siła życiowa. Kiedy w stanach rozszerzonej świadomości opadają mechanizmy obronne, ta energia witalna często szuka ujścia. Warto w tym miejscu zatrzymać się i wyraźnie zaznaczyć pewien fakt kliniczny i prawny: substancje empatogenne, takie jak MDMA, potrafią radykalnie obniżyć aktywność ciała migdałowatego (odpowiedzialnego za lęk), otwierając przestrzeń do leczenia głębokich traum. Choć na świecie terapia wspomagana MDMA znajduje się w zaawansowanych fazach badań klinicznych, w Polsce podawanie tej substancji w warunkach gabinetowych jest nielegalne i niepraktykowane przez etycznych terapeutów. Z czym zatem pracujemy w gabinecie? Pracujemy z integracją. Nasi klienci wracają z ceremonii prowadzonych w krajach, gdzie jest to dozwolone, z własnych poszukiwań w podziemiu, lub wchodzą w podobne stany głębokiego transu w gabinecie poprzez techniki wyobrażeniowe czy oddechowe (np. Holotropic Breathwork). Wtedy właśnie opowiadają nam o tym, co wydarzyło się za zamkniętymi powiekami – o wspomnieniach zranionych granic, wypartym wstydzie lub obudzeniu potężnej energii seksualnej. Seksualność w naszym społeczeństwie jest niezwykle często spleciona z traumą. Ciało, które pamięta przemoc, nadużycie lub opresję wynikającą z nienormatywności (np. bycia osobą LGBTQ+ w homofobicznym środowisku), musi na nowo nauczyć się bezpieczeństwa. Kolejny przykład z gabinetu: Zgłasza się osoba, która w stanie rozszerzonej świadomości uświadomiła sobie ogromny wstyd narosły wokół jej zmysłowości. Mówi: "Czułam, jakby moja seksualność była brudną, zamkniętą na kłódkę piwnicą". Zamiast rozmawiać o tym intelektualnie, używamy języka nieświadomości – metafory. Rozpoczynamy pracę wyobrażeniową: "Każda piwnica ma swoje fundamenty. Czasami przechowujemy tam nasiona, które czekały na wiosnę. Co by się stało, gdybyś, w swoim tempie, mogła otworzyć tylko lufcik w tej piwnicy i wpuścić tam jeden promień światła? Jakie nasiono mogłoby z tego wykiełkować?". Omijamy w ten sposób cenzurę wstydu, tworząc korektywne doświadczenie – przekształcamy loch w wewnętrzny ogród. Sztuka Integracji: "Minimalna Zmiana" „Okno neuroplastyczności”, które otwiera się po doświadczeniu, to czas, w którym mózg jest niezwykle chłonny. To, czego wtedy doświadczymy, musimy jednak przełożyć na codzienność. Klienci często wracają ze stanów SRŚ z tzw. "kosmicznymi wglądami". Ktoś może poczuć, że "ciało jest świętą świątynią", a ktoś inny, że "miłość nie ma płci". Zagrożenie polega na tym, że te ogromne idee szybko ulatują, gdy wracamy do płacenia rachunków i stania w korkach. Dlatego w pracy integracyjnej stosujemy ericksonowską zasadę minimalnej zmiany. Zamiast zachęcać klienta do robienia życiowej rewolucji po jednym doświadczeniu, szukamy mikrokroków. Jeśli klientka poczuła "świętość ciała", minimalną zmianą nie jest wyjazd do aśramu w Indiach, ale decyzja, by od dziś brać rano 5-minutową, w pełni uważną kąpiel zamiast pośpiesznego prysznica, oddając ciału szacunek. Jeśli ktoś uświadomił sobie w SRŚ zatarte granice intymne, mikrokrokiem będzie nauka powiedzenia łagodnego, ale stanowczego "nie" w drobnej, codziennej sytuacji (np. odmawiając koledze w pracy wzięcia jego dyżuru). Po co to szkolenie? Milton Erickson wierzył, że każdy pacjent ma w sobie zasoby potrzebne do uzdrowienia. Nie jesteśmy od tego, by uczyć ludzi, kim mają być. Jesteśmy od tego, by pomóc im odgarnąć warstwy kulturowego i traumatycznego gruzu, pod którym ukryta jest ich autentyczna witalność. Szkolenie „ Praca z seksualnością i tożsamością w stanach rozszerzonej świadomości ”, na które zapraszam Was do Instytutu Holomind, zrodziło się z głębokiej potrzeby integracji tych dwóch światów: fascynującego świata SRŚ i mądrej, głębokiej pracy z najdelikatniejszymi aspektami ludzkiego „Ja”. Będziemy uczyć się: Jak budować bezpieczną bazę dla osób, których tożsamość ulega dekonstrukcji. Jak pracować z dysocjacją i lękiem przed utratą kontroli, utylizując opór klienta. Jak reagować mądrze i etycznie, gdy w procesie integracji pojawia się materiał z obszaru traumy seksualnej lub wypartych pragnień. Jak korzystać z metafor i transu (bez użycia substancji), by domykać procesy rozpoczęte poza gabinetem. To warsztat dla tych, którzy chcą towarzyszyć drugiemu człowiekowi w jego najodważniejszych podróżach. Dla terapeutów, psychologów i przewodników, którzy rozumieją, że uzdrowienie nie polega na dopasowaniu klienta do społecznej normy, lecz na wspieraniu go w odnajdywaniu jego własnej, plastycznej, wewnętrznej prawdy. Zapraszam Was do tej wspólnej podróży. Do odkrywania przestrzeni, w której zrzucenie masek nie jest końcem świata, ale początkiem prawdziwego, ucieleśnionego życia. Czytaj też: Monogamia w związkach LGBT