Wyścig o rolę nowego Jamesa Bonda wchodzi w finał, a PinkNews pyta: dlaczego nie queer aktor? Według doniesień The Hollywood Reporter kilku kandydatów przechodzi ostatnie zdjęcia próbne. Wśród wymienianych nazwisk są Callum Turner („One Night Only”) i Jack Lowden („Slow Horses”). Daniel Craig, najdłużej grający agenta 007 w historii (od „Casino Royale” z 2006 roku), pożegnał się z rolą w „Nie czas umierać” w 2021 roku. Autorka tekstu, Maggie Baska, przypomina, że formalnych wymagań wobec następcy nie ma, ale dotąd w Bonda wcielali się biali, heteroseksualni mężczyźni z Wielkiej Brytanii lub krajów Wspólnoty Narodów (George Lazenby jest Australijczykiem). Jej zdaniem franczyza dojrzała do zmiany. Redakcja PinkNews typuje 11 osób. Elliot Page ma za sobą kino akcji w „Incepcji”. Andrew Scott , laureat BAFTA za Moriarty’ego w „Sherlocku”, zagrał też w „Spectre” po stronie przeciwników Bonda. Jonathan Bailey to „Bridgertonowie”, „Fellow Travelers” i „Jack Ryan”. Ncuti Gatwa sam porównywał rolę Doktora w „Doctor Who” do roli Bonda: obie są tak ważne kulturowo, że trzeba je zagrać dobrze. Richard Armitage („Fool Me Once”, „Hobbit”) był podobno jednym z najczęściej wymienianych, choć sam woli grać czarny charakter. Colman Domingo , nominowany do Oscara za „Rustin”, nie jest Brytyjczykiem, co autorka uczciwie zaznacza. Luke Evans to Walijczyk, którego jako dobrego kandydata na gejowskiego 007 wskazał Ben Whishaw, serialowy Q. Dalej są Billy Porter („Pose”, „American Horror Story: Apocalypse”), Kristen Stewart (w „Aniołkach Charliego” według Elizabeth Banks wykonała wiele kaskaderskich scen sama), Matt Bomer („White Collar”, „Doom Patrol”) i Tessa Thompson („Creed”, „Westworld”, Valkyrie w uniwersum Marvela). PinkNews