Oksytocyna na czterech łapach. Co mówi współczesna psychologia? Współczesna nauka potwierdza to, co św. Franciszek czuł intuicyjnie: kontakt z naturą i zwierzętami ma moc uzdrawiania. Badania neurobiologiczne i psychologiczne bezsprzecznie dowodzą, że interakcja ze zwierzętami domowymi to potężny bufor dla naszego układu nerwowego. Gdy głaszczemy psa, kota lub przebywamy w bliskości konia, w naszym mózgu zachodzą konkretne zmiany biochemiczne. Obniża się poziom kortyzolu (hormonu stresu), a wzrasta wydzielanie oksytocyny i endorfin. Oksytocyna, często nazywana hormonem przywiązania i miłości, buduje poczucie bezpieczeństwa i redukuje lęk. Zwierzęta stają się dla nas „współregulatorami” emocji – ich spokojny oddech, miarowe bicie serca czy mruczenie potrafią fizjologicznie zestroić nasz własny rozbiegany układ nerwowy do stanu równowagi. Dlatego właśnie zooterapia święci dziś takie triumfy, pomagając w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych, PTSD czy spektrum autyzmu. Zwierzę daje nam bowiem coś, o co w świecie ludzi bywa niezwykle trudno: bezwarunkową, nieoceniającą akceptację . Perspektywa ericksonowska: Zwierzę jako Twój potężny zasób Milton H. Erickson, twórca nurtu psychoterapii ericksonowskiej, był genialnym obserwatorem natury. Dorastając na farmie, czerpał z naturalnych rytmów przyrody, a w swojej pracy z pacjentami nieustannie posługiwał się metaforami związanymi z roślinami i zwierzętami. Zgodnie z jego filozofią, każdy z nas nosi w sobie (często w nieświadomości) wszystkie zasoby niezbędne do poradzenia sobie z kryzysem. Jak zwierzęta wpisują się w ten ericksonowski krajobraz zdrowienia? Ucieleśnienie „Tu i Teraz”: Zwierzęta nie rozpamiętują wczorajszych porażek ani nie zamartwiają się jutrzejszym dniem. Są mistrzami uważności. Obserwowanie śpiącego kota lub radosnego psa może wprowadzić nas w naturalny, codzienny trans (tzw. trans spontaniczny). W terapii ericksonowskiej takie stany relaksacji i skupienia są bramą do nieświadomości i miejscem, w którym umysł sam znajduje rozwiązania problemów. Katalizator zasobów: W gabinecie terapeutycznym często pytam o relacje ze zwierzętami. Dla wielu osób, które doświadczyły odrzucenia lub traumy relacyjnej w świecie ludzi, więź ze zwierzęciem jest bezpieczną bazą. To dowód na to, że potrafią kochać, troszczyć się i budować zdrowe przywiązanie. Ten zasób – umiejętność nawiązania głębokiej więzi – przenosimy potem, krok po kroku, na inne obszary życia. Spojrzenie bez oceny: Erickson podkreślał unikalność każdego pacjenta. Zwierzęta przyjmują naszą unikalność bez żadnych zastrzeżeń. Nie obchodzi ich nasz status społeczny, waga, wygląd czy stan konta. To radykalne doświadczenie bycia przyjętym w całości, które często jest pierwszym krokiem do samoakceptacji. Lekcja od św. Franciszka na dzisiejsze czasy Podejście św. Franciszka, pełne pokory wobec świata ożywionego, wspaniale rezonuje z ekologicznym i systemowym spojrzeniem na człowieka w psychoterapii. Nie jesteśmy oderwanymi od świata wyspami. Nasz dobrostan jest nierozerwalnie połączony z otoczeniem. Dbanie o zwierzęta, troska o ich los, to ostatecznie troska o nasze własne człowieczeństwo. Kiedy otwieramy się na współodczuwanie ze światem przyrody, poszerzamy naszą własną perspektywę. Zdejmujemy z siebie presję bycia „władcami” świata na rzecz bycia jego integralną, harmonijną częścią. Małe zadanie na dziś Z okazji Światowego Dnia Zwierząt zachęcam Cię do małego eksperymentu, w duchu ericksonowskiej ciekawości. Jeśli masz w domu zwierzaka, poświęć mu dziś 10 minut pełnej, niepodzielnej uwagi. Usiądź obok niego, dostosuj swój oddech do jego rytmu. Zauważ detale jego sierści, sposób, w jaki na Ciebie patrzy. Pozwól sobie na ten moment naturalnego transu i zatrzymania. A jeśli nie masz zwierzęcia – wyjdź na spacer i spróbuj spojrzeć na otaczającą Cię naturę z ciekawością kogoś, kto widzi ją po raz pierwszy. W obu przypadkach Twój układ nerwowy z pewnością Ci podziękuje. Wszystkiego dobrego dla Was i Waszych braci mniejszych!