Liminalność czasu i Terror Management Theory Z punktu widzenia psychologii kulturowej i ewolucyjnej, przełom jesieni i zimy reprezentuje fazę liminalną – czas zawieszenia pomiędzy życiem a śmiercią. W rygorystycznych badaniach opartych na Teorii Opanowywania Trwogi (Terror Management Theory – TMT), wykazano, że przypomnienie o własnej śmiertelności (tzw. mortality salience ) wywołuje w ludziach silną potrzebę obrony swojego światopoglądu oraz przynależności grupowej. Kiedy większość społeczeństwa chroni się przed lękiem egzystencjalnym poprzez tradycyjne, ustrukturyzowane skrypty religijne i rodzinne, osoby LGBTQ+ nierzadko napotykają barierę. Tradycyjny światopogląd, uaktywniony lękiem przed śmiercią, często wyklucza mniejszości. Dlatego właśnie dla osób nieheteronormatywnych te kilka dni w roku staje się potężnym testem psychologicznej elastyczności. Zderzają się tu dwa potężne fenomeny: subwersywne, radosne wyzwolenie, jakim operuje Halloween, oraz głęboka, niejednokrotnie systemowo marginalizowana żałoba, która domaga się uznania w okresie Dnia Zmarłych. Terapeutyczna funkcja maski: Halloween jako naturalny trans W psychoterapii ericksonowskiej nie traktujemy objawów czy niekonwencjonalnych zachowań jako patologii, lecz jako próbę nieświadomości poradzenia sobie z problemem. Halloween, operujące na mechanizmie dawnego karnawału, możemy rozumieć jako formę naturalnego, kulturowego transu. Zakładanie maski paradoksalnie nie służy ukryciu prawdziwego „ja”, lecz pozwala na zdjęcie tej usztywnionej zbroi, którą nosimy na co dzień. W badaniach nad tożsamością mniejszościową (m.in. w modelu stresu mniejszościowego Ilana Meyera) wielokrotnie udowodniono, że przestrzeń do bezpiecznej zabawy normami płciowymi i kulturowymi drastycznie redukuje chroniczne napięcie. Przebieranie się, odgrywanie ról wampirów, wiedźm, drag queens czy ikon popkultury, to nic innego jak „spożytkowanie” – kluczowy termin w słowniku Miltona Ericksona. Spożytkowanie polega na wzięciu tego, co trudne, straszne (lęk przed śmiercią, lęk przed odrzuceniem), i przekształceniu tego w zasób. Dla pokolenia 45+, wczesne, półkonspiracyjne imprezy halloweenowe w latach 90. były często jednymi z niewielu w pełni bezpiecznych przestrzeni do nieskrępowanej ekspresji queerowej tożsamości. W tej karnawałowej przestrzeni lęk egzystencjalny ulega transformacji w twórczą energię, a marginalizowana tożsamość zyskuje status normy, choćby na tę jedną noc. Pokolenie 45+ a somatyczna pamięć przetrwania Kiedy mówimy o osobach nieheteronormatywnych po 45. roku życia, musimy zachować rygor metodologiczny w ocenie ich doświadczeń historycznych. Jest to pokolenie, które wchodziło w dorosłość w czasach transformacji ustrojowej, przy absolutnym braku prawnej i społecznej ochrony, w cieniu epidemii HIV/AIDS, która na zawsze zmieniła tkankę społeczności LGBTQ+. Pamięć o tamtym okresie to nie tylko narracje, to pamięć ucieleśniona (somatic memory). Z perspektywy ericksonowskiej, w każdej traumie ukryte są nasiona niezwykłej siły. To pokolenie musiało wykształcić unikalne mechanizmy adaptacyjne. Halloween dla wielu osób z tej grupy wiekowej to nie jest pusta, komercyjna kalka z Zachodu. To zinternalizowany rytuał afirmacji życia w obliczu systemowej niewidzialności. To celebrowanie faktu, że „przetrwaliśmy”. Nieuprawniona żałoba na polskim cmentarzu Po euforii Halloween następuje 1 listopada, dzień silnie skodyfikowany, oparty w Polsce na homogenicznych strukturach heteronormatywnej rodziny biologicznej. Psychologia kliniczna oraz tanatologia opisują zjawisko „żałoby pozbawionej praw” ( disenfranchised grief – pojęcie wprowadzone przez Kennetha Dokę). Jest to sytuacja, w której relacja ze zmarłym, a w konsekwencji sama strata, nie jest otwarcie uznawana, walidowana ani wspierana przez szerokie społeczeństwo. Dla wielu osób LGBTQ+ cmentarze bywają przestrzenią podwójnego, potężnego bólu. Z jednej strony to bolesna konfrontacja z rodzinami biologicznymi. Zdarza się, że podczas pogrzebów i nad grobami wieloletni, zmarły partner bywał i nadal bywa określany mianem „współlokatora”, „przyjaciela” lub po prostu pomijany milczeniem. Prawo do zajęcia miejsca w pierwszym rzędzie, prawo do łez, jest osobom queerowym systemowo odmawiane. Z drugiej strony, Dzień Zmarłych aktywizuje pamięć o „wybranych rodzinach” (chosen families). Odwiedzanie grobów przyjaciół z lat młodości, byłych partnerów, sojuszników, z którymi dzieliło się bolesny proces coming outu, wymaga aktywacji potężnych mechanizmów radzenia sobie (coping mechanisms). Zmusza do konfrontacji z faktem, że nasze żałoby musieliśmy często przeżywać w szafie, bez społecznego wsparcia. Spożytkowanie rytuału i tworzenie własnych metafor Milton Erickson twierdził, że pacjent zawsze posiada w sobie zasoby niezbędne do rozwiązania problemu, nawet jeśli w danej chwili nie ma do nich świadomego dostępu. Rolą terapeuty – a w szerszym ujęciu rolą samoświadomości – jest pomoc w odnalezieniu odpowiedniej metafory. Narzucane przez kulturę większościową sztywne skrypty wokół 1 i 2 listopada nie muszą być ostateczne. Możemy je przekształcić. Empiryczne badania nad procesem żałoby wskazują, że aktywne nadawanie znaczenia ( meaning-making ) znacznie skuteczniej zapobiega patologizacji i chroniczności smutku (tzw. skomplikowanej żałobie) niż bierne, zrezygnowane uczestnictwo w narzuconych ceremoniach. Osoby LGBTQ+ mogą budować własne, głęboko leczące rytuały pamięci. Zamiast (lub obok) tradycyjnej wizyty na cmentarzu, gdzie możemy czuć się wyobcowani, możemy zapalić znicz we własnym domu, tworząc przestrzeń symboliczną. Możemy dedykować ten ogień osobom, które uczyły nas dumy i akceptacji, ofiarom homofobii i transfobii, zmarłym na AIDS, czy wreszcie – naszym wybranym rodzinom. Wspomnienie można przekuć w działanie narracyjne: opowiedzenie młodszemu pokoleniu o tych, którzy odeszli. Integracja cienia i budowanie dojrzałej rezyliencji Przejście od maskarady do zadumy nie jest wbrew pozorom dysonansem poznawczym, lecz pełnym cyklem psychologicznym. Carl Gustav Jung pisał o konieczności integracji Cienia; w języku ericksonowskim mówilibyśmy raczej o dopuszczeniu do głosu wszystkich części naszej nieświadomości. Halloween pozwala naszej psychice wyrazić bunt, witalność, sprawczość i dystans. Dzień Zmarłych pozwala zatrzymać się przy kruchości, stracie i miłości. Dla osób 45+ świadome połączenie tych dwóch doświadczeń jest dowodem na najwyższy poziom rezyliencji. Umiejętność śmiechu w masce z upiorów przeszłości, a następnie zapalenie świecy dla tych, z którymi się ten śmiech dzieliło, pozwala na domknięcie niezałatwionych procesów emocjonalnych. To dowód na to, że niezależnie od tego, jak kultura formatuje nasze doświadczenia śmierci i żałoby, my – jako społeczność i jako jednostki – potrafimy nadać im własne, głęboko leczące znaczenie.