Czasem Pride nie jest tęczą. Czasem jest świecą zapaloną w ciszy. Nepal miał w tym roku świętować 24. Paradę Pride połączoną z tradycyjnym świętem Gai Jatra. Zamiast tego Blue Diamond Society — najstarsza i największa organizacja LGBTQ+ w Nepalu — zebrała ludzi na czuwanie przy świecach. W solidarności z krajem, który zmaga się z katastrofalnymi powodziami. „Pamiętamy. Stoimy razem. Dbamy o siebie." W oświadczeniu opublikowanym 30 sierpnia na Instagramie BDS napisała, że chce „pamiętać, opłakiwać, wspierać i troszczyć się wspólnie" — zamiast świętować jak co roku. Ceremonia upamiętniła członków społeczności LGBTQ+, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku, ale przede wszystkim — ofiary powodzi: obywateli Nepalu i zagranicznych turystów. Modlono się za wyzdrowienie rannych, bezpieczne odnalezienie zaginionych i siłę dla rodzin, które straciły bliskich. Solidarność, nie impreza Posłanka Bhumika Shrestha podziękowała społeczności SOGIESC za to, że stanęła u boku narodu w kryzysie. Przewodnicząca BDS Umisha Pandey potwierdziła: „Stoimy z naszym narodem w tej trudnej godzinie". Organizacja przekazała też 100 000 rupii nepalskich na Fundusz Pomocy Premiera. „Nasz Pride to także nasza solidarność" — napisała BDS. Dlaczego to ważne Nepal to jeden z niewielu krajów Azji, gdzie prawa osób LGBTQ+ realnie się poprawiają. W czerwcu 2026 roku Sąd Najwyższy orzekł na rzecz równości małżeńskiej. W marcu kraj zyskał pierwszą transpłciową parlamentarzystkę. Pride w Katmandu odbywa się nieprzerwanie od 2001 roku. I właśnie dlatego ta decyzja — żeby nie świętować, kiedy kraj cierpi — mówi więcej o dojrzałości tej społeczności niż jakikolwiek kolorowy pochód. Pride nie znika. Pride zmienia formę, kiedy tego wymaga chwila. Świece zamiast tęczy. Cisza zamiast muzyki. I jasny komunikat: jesteśmy częścią tego narodu — nie obok niego.