Polska Trójmiasto (Gdańsk) — Marsz Równości — 6 czerwca Gdańsk, Gdynia, Sopot — trzy miasta, jedna impreza, morze w tle. Szczególna historia, bo to Gdańsk podpisał w 2019 roku Kartę LGBT+ i dostał za to taką zadymę, że połowa Polski żyła tym pół roku. Prezydent Adamowicz nie dożył, żeby zobaczyć, jak miasto konsekwentnie idzie dalej. To marsz z pamięcią. Warszawa — Parada Równości — 13 czerwca (marsz 14:00, Miasteczko Równości od 11:00) Matka wszystkich polskich marszów. Dwudziesta piąta edycja, co samo w sobie jest jakimś cudem w tym kraju. Dziesiątki tysięcy ludzi, miasteczko równości pod PKiN-em, korporacyjne ciągniki i twoje babcine sąsiadki robiące zdjęcia z uśmiechem. Nie musisz mieć tęczowej flagi, żeby przyjść. Możesz po prostu stać i patrzeć. Też o to chodzi. Poznań — Marsz Równości — 20 czerwca Jeden z najstarszych po Warszawie. Wielkopolska z zewnątrz wygląda na konserwatywną — i po części jest. Tym bardziej że marsz tu idzie, idzie i idzie. Mniejszy niż stolica, bardziej lokalny, bardziej społecznościowy. Mniej confetti, więcej ludzi, którzy się po prostu znają. Koszalin — Marsz Równości — 27 czerwca Mniejsze miasto, większa odwaga. Na Pomorzu Środkowym każdy marsz to deklaracja, że jesteśmy wszędzie — nie tylko w metropoliach. Szczecin — Marsz Równości — 18 lipca Blisko granicy, blisko Berlina, a jednak swoje. Szczeciński marsz rośnie po cichu i konsekwentnie. Rzeszów — Marsz Równości — 23 sierpnia Podkarpacie. Tu pójście w marszu znaczy najwięcej, bo kosztuje najwięcej. Właśnie dlatego trzeba tam być. Gorzów Wielkopolski — Marsz Równości — 5 września Domknięcie sezonu na zachodzie kraju. Małe miasto, które mówi: my też. Europa Wiedeń — Regenbogenparade — 13 czerwca Wiedeń robi pride z cesarskim rozmachem — Ring zamknięty, tłumy na całej pętli, a w tle miasto, w którym ślub jednopłciowy bierze się bez nerwów (Austria ma równość małżeńską od 2019). Szymon mówi: jedź, jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda normalność. Sitges — Sitges Pride — 10–14 czerwca (parada 14 czerwca) 35 kilometrów od Barcelony i osobny świat. Miasteczko, które od dekad jest nieoficjalną stolicą gejowskiej Europy Południowej — trzy kilometry plaży, kilkanaście barów na jednej ulicy i poczucie, że tu wszyscy wiedzą, po co przyjechali. Pride w Sitges jest mniej polityczny niż gdziekolwiek indziej na tej liście. Za to bardziej szczery w tym, co świętuje. Rzym — Roma Pride — 20 czerwca Rzym w czerwcu to upał, barok i parada, która idzie kawałek od Watykanu — trudno o mocniejszy kontrast. Włochy wciąż bez równości małżeńskiej, więc rzymski pride ma w sobie tę włoską mieszankę fiesty i pretensji. Genialne. Saloniki — Thessaloniki Pride — 15–20 czerwca (parada 20 czerwca) EuroPride 2024 był tu wyborem, który budził pytania — Grecja, prawosławie, konserwatywna prowincja. A wyszło odwrotnie: kilkadziesiąt tysięcy ludzi i komunikat dla całych Bałkanów, że można inaczej. Saloniki to nie Ateny — mniejsze, bardziej lokalne, bardziej autentyczne. Paryż — Marche des Fiertés — 27 czerwca Paryska Marche des Fiertés to elegancja i polityka w jednym — przez pół miasta, z transparentami ostrzejszymi niż gdziekolwiek. Francja świętuje, ale i przypomina, że prawa nie kończą się na ślubie. Budapeszt — Budapest Pride — 27 czerwca Tu jedź z głową i sercem. To właśnie zeszłoroczny, zakazany przez Orbána Budapest Pride wyprowadził na ulice rekordowy tłum i stał się iskrą, od której ruszyła polityczna zmiana na Węgrzech. Pride jako akt oporu w czystej formie. Może najważniejszy punkt na tej mapie. Mediolan — Milano Pride — 28 czerwca Moda, design i parada, która wygląda jak kampania reklamowa — ale z pazurem. Mediolan pokazuje włoski pride od strony wielkomiejskiej: głośno, kolorowo, bez kompleksów. Madryt — Orgullo (MADO) — 25 czerwca–5 lipca (marsz 4 lipca, 19:00) Największy pride w Europie pod względem frekwencji. Milion, dwa miliony — zależy, kto liczy. Gran Vía zamknięta, Chueca w tęczy od rana do rana, 35 stopni i nikt nie narzeka, bo tu tak po prostu jest. Madryt nie udaje, że jest tylko polityczny — jest też wielką, nieustępliwą radością. Londyn — Pride in London — 4 lipca (parada od 12:00) Klasyk. Z Hyde Park Corner przez Piccadilly aż na Trafalgar Square, wszystko za darmo. Londyn robi pride jak metropolia, która dawno przestała się tłumaczyć. Barcelona — Pride Barcelona — 18 lipca (parada 18:00, festiwal od 26 czerwca) Pride nad morzem — Gran Via, Plaça Universitat i impreza, która nie kończy się przed świtem. Barcelona łączy polityczny przekaz z wakacyjnym luzem lepiej niż ktokolwiek. Berlin — Christopher Street Day — 25 lipca (parada od 12:00) Berlin CSD to nie impreza. To zjawisko. Pół miliona ludzi, kilometrowa trasa, scena polityczna i klubowa w jednym. Niemcy mają małżeństwa od 2017 roku, więc nie muszą już walczyć o podstawy — i to czuć. Plus: Berlin to Berlin. Przed i po paradzie jest tak samo dobrze jak w jej trakcie. Amsterdam — WorldPride — 25 lipca–8 sierpnia (Canal Parade 1 sierpnia) W tym roku Amsterdam jest the place to be. WorldPride w mieście, które ćwierć wieku temu — 1 kwietnia 2001 — jako pierwsze na świecie dało parom jednopłciowym śluby. Cztery pary wyszły wtedy z urzędu jako małżeństwa. My w Polsce nadal czekamy na pierwszą jedną. Canal Parade 1 sierpnia — łodzie, kanały, cały świat patrzy. Jedź, jeśli możesz. Praga — Prague Pride — 3–8 sierpnia (parada 8 sierpnia) Najbardziej wyluzowany pride Europy Środkowej. Czesi robią to po swojemu — bez patosu, z piwem i ironią, a i tak co roku większy. Dowód, że nasz region umie. Kopenhaga — Copenhagen Pride — 8–16 sierpnia (parada 15 sierpnia) Skandynawski standard: spokojnie, bezpiecznie, równo. Dania jako pierwszy kraj świata zalegalizowała związki partnerskie (1989) — i to czuć. Kopenhaga to pride, który pokazuje, dokąd się zmierza. Sezon trwa do października. Nie musisz jechać wszędzie. Ale jedno — wybierz. I napisz w komentarzu gdzie się wybierasz. Czytaj też: Parada Równości Warszawa 2026 — data, trasa