17 lipca Netflix wypuszcza Heartstopper Forever — pełnometrażowy finał serialu, przy którym pół świata beczało nad Nickiem i Charliem, dwoma nastolatkami odkrywającymi, że można się zakochać i przeżyć. Rzecz czysta jak łza, ekranizacja powieści graficznych Alice Oseman, symbol „grzecznej", ciepłej queerowej reprezentacji. A teraz uwaga, bo tu jest cały smaczek: człowiek, któremu Netflix oddał ten finał do wyreżyserowania, dwadzieścia parę lat temu robił gejowskie porno. I to nie byle jakie. Nazywał się wtedy „Wash West", a jeden z jego tytułów brzmiał Dr. Jerkoff & Mr. Hard . Historię tę wychwycił Cameron Scheetz na łamach Queerty . Warto ją opowiedzieć nie dla samej pikanterii — choć pikanteria jest znakomita — ale dlatego, że mówi coś prawdziwego o tym, skąd się bierze umiejętność filmowania intymności. I o tym, jak długą drogę potrafi przejść queerowy twórca, którego kiedyś skreślono jako „tylko od porno". Kto reżyseruje pożegnanie z Nickiem i Charliem Nazywa się Wash Westmoreland . Pierwsze dwa sezony Heartstopper wyreżyserował Euros Lyn, trzeci Andy Newbery, a do wielkiego finału Netflix ściągnął właśnie Westmorelanda. W szerokim świecie kojarzy się go głównie z Still Alice — dramatem z 2014 roku o kobiecie (Julianne Moore) mierzącej się z wczesną chorobą Alzheimera. Film reżyserował razem z mężem, Richardem Glatzerem. I tu robi się gorzko: Glatzerowi tuż przed zdjęciami zdiagnozowano stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Kiedy w 2015 roku Moore odbierała Oscara dla najlepszej aktorki, zadedykowała statuetkę właśnie jemu. Zmarł szesnaście dni później. Potem Westmoreland nakręcił jeszcze Colette z Keirą Knightley — biografię pisarki, która zresztą mrugnięciem pojawia się w Heartstopper Forever — oraz thriller Earthquake Bird z Alicią Vikander. Prestiżowe kino, aktorki z najwyższej półki, festiwalowy sznyt. Nikt, kto zna tylko tę część życiorysu, nie zgadłby, od czego się zaczęło. Od Anglii do planu Hustler White Kiedy w latach 90. przeniósł się z Anglii do Ameryki, jedną z jego pierwszych fuch była asysta kamery na planie Hustler White — satyrycznej, mrocznej komedii queerowego prowokatora Bruce'a LaBruce'a, z Tonym Wardem (tak, tym samym, który bywał u boku Madonny) w roli głównej. Westmoreland chciał kiedyś nakręcić własny film o pracy seksualnej, więc — jak sam to ujmował — zaczął „dłubać" w branży dla researchu. Reżyserował gejowską erotykę pod skróconym pseudonimem „Wash West", a później jako „Bud Light". Pod koniec dekady był w tym fachu naprawdę płodny. Tytuły mówią same za siebie: Toolbox , Devil Is A Bottom , Dr. Jerkoff & Mr. Hard . I nie było to porno „odbębnione" — jego X-rated robota bywała chwalona za to, że podnosiła poprzeczkę i łamała ówczesne branżowe schematy. Kiedy porno ma mózg Najlepszy przykład to The Hole z 2003 roku — erotyczna parodia The Ring . Grupa hetero-samców (jest wśród nich przyszła gwiazda Million Dollar Listing New York , otwarcie gejowski Fredrik Eklund) ogląda tajemniczą, ziarnistą kasetę, po której słyszą, że za siedem dni staną się gejami. Cały dowcip polega na tym, że film bierze na widelec homofobiczny zabobon, jakoby samo obejrzenie „czegoś gejowskiego" mogło hetero faceta „przerobić". Poziom komedii? W jednej ze scen (nadającej się nawet do pokazania w pracy) bohater testuje kolegę pytaniem, co woli obejrzeć: taśmę z zapasami cheerleaderek czy nagranie Judy Garland na żywo w Carnegie Hall. To jest queerowy żart wyższej klasy, przemycony w formie, którą wszyscy z góry spisali na straty. W końcu Westmoreland nakręcił ten film, o którym marzył od początku: The Fluffer z 2001 roku, pierwszą współpracę z przyszłym mężem Richardem Glatzerem. Rzecz o młodym przyjezdnym z Los Angeles (Michael Cunio), który łapie fuchę „fluffera" na planie filmu porno — od zadań, o których lepiej nie rozpisywać się przy śniadaniu — i zakochuje się w gwiazdorze grającym gejów „za kasę, nie z serca" (Scott Gurney). Obaj staczają się po równi pochyłej. W rolę drugoplanową wpleciono, nie wiedzieć czemu i całe szczęście, Debbie Harry z Blondie. Rzemiosło intymności nie bierze się znikąd I tu dochodzimy do sedna, które jest ciekawsze niż sama lista tytułów. W tekście dla Inside Hook z 2018 roku publicystka Thelma Adams postawiła tezę, że to właśnie porno-przeszłość zrobiła z Westmorelanda reżysera wyjątkowo sprawnego w kręceniu intymności i erotyki w jego późniejszym, „poważnym" kinie. „Choreografia seksu jako element budujący fabułę i napięcie jest w tym gatunku centralna", pisała — a to doświadczenie, plus swoboda reżysera wobec płynnej tożsamości płciowej, uczyniły z niego idealnego człowieka do luźniejszej w formie Colette . Innymi słowy: umiejętności nie da się oszukać. Ktoś, kto latami uczył się filmować dwa ciała tak, żeby to miało sens dramaturgiczny, a nie było tylko gimnastyką, wnosi tę wiedzę wszędzie, gdzie potem pójdzie. Także na plan grzeczniutkiego, nastoletniego Heartstopper . Więcej seksu w Forever — i to nie przypadek Bo Heartstopper Forever ma być odważniejszy. Nick i Charlie dorośli, patrzą w przyszłość, a intymność naturalnie staje się większą częścią ich życia. W rozmowie z The Guardian odtwórcy głównych ról zapowiadali „znacznie więcej seksu". Joe Locke bronił tego prosto: „Byłoby dziwne, gdybyśmy tego nie pokazali. To, że nasz serial jest bardziej szczerą wersją queerowej reprezentacji, nie znaczy, że seksu nie należy pokazywać. To wciąż wielka sprawa dla każdego na świecie". W tym świetle zatrudnienie Westmorelanda przestaje być pikantną ciekawostką, a staje się decyzją całkiem przemyślaną. Owszem, sceny między Nickiem a Charliem są nieporównanie łagodniejsze niż cokolwiek z P rn Academy rocznik 2002. Ale reżyser, który potrafi sfilmować najbardziej intymne momenty czule i zmysłowo, a nie tandetnie — to dokładnie ten człowiek, którego chcesz mieć przy takim materiale. Po co nam ta historia Bo jest w niej coś więcej niż anegdota do opowiedzenia przy barze. Westmoreland to żywy dowód, że queerowa droga twórcza rzadko bywa prosta i „porządna" — i że to dobrze. Facet zaczynał tam, gdzie establishment widział wyłącznie wstyd i margines, a skończył z Oscarem współreżyserowanego filmu na koncie i finałem jednego z najczulszych queerowych seriali ostatnich lat w rękach. Ta sama wrażliwość, to samo oko, ta sama rzetelność — od Dr. Jerkoff & Mr. Hard po Colette . Nie ma się czego wstydzić. Jest się czym chwalić. I następnym razem, gdy ktoś będzie kręcił nosem na „takie" korzenie, warto przypomnieć, że najczulsze kino o miłości bywa robione rękami ludzi, którzy nauczyli się fachu w miejscach, o których wolno mówić dopiero szeptem. Westmoreland mówi o nich na głos. I bardzo dobrze. Na podstawie tekstu Camerona Scheetza w serwisie Queerty (lipiec 2026), z wykorzystaniem wypowiedzi z „The Guardian" oraz eseju Thelmy Adams dla „Inside Hook" (2018).