Więcej niż spojrzenie - cz.4
Jacek · 2026-09-23
- Piękne miasto... – rozmarzył się Patryk, kładąc głowę na opartą o stół rękę.
- Prawda? Co pijesz?
- Hmm – blondyn wertował kartę stylizowaną na gazetę – może...Cosmo?
- Oho, fan Seksu w Wielkim Mieście! – zawołał Kilian wstając w stronę baru.
- W mniejszych również! – rzucił ripostą młodszy. Obaj mężczyźni się zaśmiali, a ich spojrzenia zatrzymały się na moment na sobie. Brunet podszedł do lady, aby zamówić napoje i po chwili wrócił.
- Dobrze, zatem panie fotograf! Jutro mamy zadanie bojowe! Pomożesz mi trochę ogarnąć ten burdel w ciemni. Sam nie wiem co tam już jest...
- Z miłą chęcią!
- Myślę, że we wtorek będziesz mógł mi też pomóc z klientami. Mamy sesję do reklamy biżuterii. Spodziewam się, że odbędzie się w plenerze, gdzieś za miastem, ale tego dowiem się jutro.
- Ooo! Jasna sprawa! Nawet jakbym miał nosić lampy i blendy! – z entuzjazmem rzucił Patryk
- Zobaczymy… - odparł tajemniczo Kilian. W tym samym momencie przyszedł barman z drinkami.
- Diky, Romane! – podziękował Kilian.
- O, czyżbyś znał tutejsze towarzystwo?
- Zdecydowanie. Trochę już tutaj mieszkam, a pracownicy na szczęście nie zmieniają się tak szybko. Roman i Kuba pracują tutaj już dobre trzy lata. Romek jest z Ukrainy, ale perfekcyjnie włada czeskim. Kuba… no, Kuba jest studentem i tutaj dorabia. Generalnie pub jest prowadzony przez parę Hiszpanów.
- Bardzo… międzynarodowo – stwierdził blondyn.
- Oj, jeszcze się przekonasz jak bardzo Brno jest międzynarodowe. Pamiętaj, że po Pradze to nie tylko drugie największe miasto Czech, ale również ogromny ośrodek uniwersytecki.
- No faktycznie, sprawdzałem to jakiś czas temu.
Mężczyźni rozmawiali i wypili jeszcze kilka drinków, kiedy Kilian oznajmił, że pora już zbierać się do domu ze względu na natłok poniedziałkowych obowiązków.
- No, jak trzeba to trzeba, co zrobisz panie… - Patryk wstał od stołu, jednak dość niepewnie.
- Oj, ktoś tu się ładnie sprawił! – Kilian zaśmiał się rubasznie, podpierając ręce na biodrach.
- Nieeprawda, jestem trzeźwy jak łza! – odparł młodszy obrażonym tonem.
- Oj, tak, już, już. Idziemy do domu, zamawiam taksówkę – starszy rzucił dość protekcjonalnie.
Kilian uregulował rachunek, zamówił taksówkę, po czym obaj opuścili lokal. Czekali jakieś trzy minuty i wsiedli do samochodu. Droga nie była długa, ale Patryk zdążył lekko przysnąć na szybie. Kilian nie mógł oderwać od niego wzroku. Patrzył na zaspanego, opartego o szybę blondyna i uśmiechał się delikatnie.
Samochód podjechał pod adres.
- Patryk, wysiadka. Jesteśmy na miejscu.
- Nieee, na miejscu byłbym w łóżku… - odparł przez sen.
- Zaraz będziesz w łóżku. Wyskakuj z auta i jedziemy do góry.
- No dooobrze…
Kilian wydostał towarzysza z samochodu, po czym przeprowadził go do windy. Chwilę potem byli już w mieszkaniu.
- Patryk, dobrze się czujesz?
- Wyśmienicie, to miasto jest cudowne… - odpowiedział młodszy mimo zamkniętych oczu.
- Chcesz wody, soku, herbaty?
- Może szklankę zimnej wody.
- Już ci daję, usiądź na kanapie – Kilian podprowadził blondyna do kanapy i pomógł mu usiąść. Udał się do aneksu po wodę, jednak zza pleców usłyszał regularne, głębokie, lekko nosowe oddychanie. Obrócił się i zobaczył, że Patryk leżał już na kanapie i właściwie na niej zasnął. Zostawić go tutaj? Rozebrać? Przenieść do łóżka? A, niech mi będzie. Śpisz ze mną, kochasiu. Kilian odstawił szklankę, podszedł do kanapy, uklęknął i zaczął, najdelikatniej jak potrafił, rozbierać śpiącego młodzieńca. Zdjął z niego rozpinaną bluzę, buty oraz skarpetki. Następnie zabrał się za zdejmowanie spodni. Nie było to łatwe, bo były mocno zwężone u kostki i trzeba się było z nimi nieco siłować. Ostatecznie się udało. Wziął chłopaka na ręce i przeniósł do łóżka. Czuł bardzo wyraźnie zapach jego ciała i miał też okazję lepiej mu się przyjrzeć. Ciało Patryka było faktycznie, mimo młodzieńczej sylwetki, dość umięśnione, szczególnie plecy i nogi. Na klatce piersiowej nie było ani jednego włosa, były jednak one w okolicy dolnej części brzucha. Ramiona pokrywał delikatny, jasny meszek. Stopy Patryka były mocno użylone, a nogi równomiernie i mocno owłosione.
Kilian położył chłopaka na łóżku. Ten obrócił się na bok i podciągnął nogi. Kilian nakrył go kołdrą, po czym opuścił pokój, żeby nieco posprzątać salon, zgasić światła i położyć się koło Patryka.
Poniedziałek był równie słoneczny, co dzień poprzedni. Kilian otworzył oczy i zobaczył śpiącego jeszcze Patryka. Delikatnie wysunął się z łóżka i poszedł do kuchni napić się wody. Sprawdził powiadomienia w telefonie.
- Hm, czyżby się szykowała znowu Hiszpania? – zadał sobie po cichu pytanie. Czytał bowiem maila od jednej z firm odzieżowych, żeby zrobić dla nich sesję zdjęciową właśnie na Półwyspie Iberyjskim – Biorę to, wiadoma sprawa, zawsze sobie człowiek przedłuży urlop z darmo… - zaśmiał się pod nosem brunet. Odłożył telefon i poszedł do sypialni, żeby się wykąpać. Zdjął z siebie bokserki i wszedł do przeszklonej kabiny. Puścił na siebie letnią wodę z deszczownicy i stał tak chwilę. Zamknął oczy i opuścił głowę. Pozwolił wodzie swobodnie po nim spływać, a myślom – przepływać przez głowę. Patryk był świetnym i przystojnym facetem, jednak gdzieś w głowie Kiliana kotłowała się myśl jednego miesiąca, jaki mają przed sobą, nadal nie potrafił przejść nad tym do porządku dziennego i nadal gdzieś go to kuło. Z tego zamyślenia wyrwał go uścisk dłoni na ramieniu. Obrócił się i zobaczył tego, o którym właśnie myślał. Patryk wszedł również do kabiny nie odzywając się ani słowem. Patrzył głęboko w oczy bruneta szmaragdowo – zielonymi oczami. Na twarzy nie rysowała się żadna emocja, jedynie jakieś dziwne zaciekawienie. Jego twarz zbliżała się do twarzy Kiliana, który zrozumiał już o co chodzi. Patryk zaczął go całować po szyi, a Kilian zaczął aż syczeć. Następnie po brodzie i w usta. Jego dłoń wędrowała to po całych, wyraźnie umięśnionych plecach partnera, na których ciemnej skórze widoczne było kilka pieprzyków. Patrykowi układ kilku z nich przypomniał Pas Oriona; to po zmoczonych, teraz aż kruczoczarnych, ciężkich od wody włosach. Kątem oka obserwował też jego ciało - umięśnione ręce oraz nogi. Kształtne pośladki. Całe ciało Kiliana od pasa w dół było dość sowicie owłosione. Jego uda i łydki były wręcz kolarsko wyraźne. Rozbudowana klatka piersiowa oraz brzuch, który wcale nie był jakoś potężnie wyćwiczony, ale wyglądał na brzuch mężczyzny, który dba o siebie, również były pokryte ciemnymi włosami, jednak bez przesady.
- Masz piękne ciało - wyszeptał Patryk.
- Dziękuję, ty również. Nie ukrywam, że wczoraj pozwoliłem sobie się nieco mu przyjrzeć, jak cię niosłem do łóżka.
- O matko… ja totalnie nie pamiętam jak odjechałem - młodzieniec zawstydził się.
- Oj, no już, każdemu może się zdarzyć, a szczególnie jak jest się pierwszy wieczór w nowym mieście - Kilian spojrzał w zielone, matowe oczy - No już, rozchmurz się. Wolę cię w tych błyszczących oczach.
Patryk się uśmiechnął, a jego oczy faktycznie natychmiast nabrały blasku.